Arnold Janssen - Postać Arnolda Janssena jest świetlanym i bardzo stosownym wzorem dla ludzi naszych czasów.

Zapraszamy właśnie Ciebie do posłuchania życiorysu św. Arnolda Janssena.

Drukuj

Odwaga

Nelson Mandela kiedyś napisał takie ciekawe słowa, ze miał wielu nauczycieli w życiu… rożnych, ciekawych, niektórych nawet bardzo wykształconych… ale jego najlepszym i najskuteczniejszym nauczycielem to było więźnie… samotność  życia w małej celi, podporządkowując się zawsze innym… bez zupełnej prywatności… przez wiele lat… Te chwile były naprawdę najlepszymi nauczycielami, które przygotowały prezydenta kraju i wielkiego przywódcy Afryki. Świat podziwia go za odwagę… ale on sam powiedział, ze wiele razy w życiu się naprawdę bal… i nadal się boi… jest bardzo wrażliwym człowiekiem… Tylko ze według niego odwaga, to nie brak lęku… bo każdy tak naprawdę się czegoś w życiu boi… ale to proces, w którym uczymy się, by ciągle pokonywać nasze niepewności… obawy… nasza samotność… Zwycięstwo nad samym sobą jest największą odwaga… i tego uczy codzienność w wiezieniu… każdego nie tylko Mandeli…
W zeszłym tygodniu spotkałam kilku więźniów poruszających się bardzo powoli, bo ich nogi były związane łańcuchami. W sumie bardzo młodzi ludzie. Nie  mieli za bardzo chęci, by rozmawiać z białą kobieta i w dodatku zakonnica… ale jeden z nich się odezwał. Mówi, ze kradnie… i zawsze się mu to udawało… ale tym razem zdradził go przyjaciel… i policja zabrała do wiezienia… Zapytałam, czy nie boi się… ze pewnego dnia straci życie… On uśmiechnął się  i powiedział:  „Ja już je dawno straciłem… już nie mam nic więcej do stracenia… dlatego już chyba niczego się nie boje… „ Rożni ludzie… Chłopak widział codziennie… jak ojciec jego pil… potem… krzyczał… i pewnego dnia Matka odeszła, i już nigdy nie wróciła… nawet dla syna… Ma tylko taka iskierkę nadziei… ze może ja jeszcze kiedyś spotka… i to wszystko i nic więcej… Dla niej może by się zmienił… bo Matka w Afryce jest zawsze źródłem odwagi…. dobrej myśli, dobrego słowa, inspiracji do zmiany w życiu… Większość  z tych chłopców w wiezieniu to sieroty… Matka gdzieś zniknęła… i zabrakło odwagi by żyć…
Wczoraj jedna z naszych kobiet … i mówi, ze musi opuścić swój dom, razem w trojgiem dzieci… i zrobi  to… bo mąż chce mieć druga żonę, ale ona tego nie akceptuje… i dlatego traci… dom, przywileje rodzinne, szacunek w wiosce, męża… ale mówi, ze chce być wierna sobie… nie potrafi żyć w poligamii…  Rodzice ja przyjęli z dziećmi… i ma prace, a to już bardzo wiele, na nowy początek… I takich kobiet jest więcej… którzy tracą… mając świadomość, ze sa wierne sobie… Ale cena takiej odwagi jest czasem wielka… mimo to… niektórzy płacą ja nawet w Afryce, coraz częściej… bo tak naprawdę, prawdziwa odwaga… to ryzyko… warte podjęcia, bo pokazuje nam, na co nas stać… Ludzie w Afryce wiedza, ze odwaga bycia sobą, wiąże się z największą samotnością… dlatego jeszcze tyle poligamii… i młodych chłopców za kratami… Ale Nelson Mandela uśmiecha sie pokornie… przekonując świat… ze życie  to krotka chwila nam dana… dlatego warte jest każdego  ryzyka… naprawdę każdego…

Drukuj

Nowe Życie

Niektórzy jakby z takim rozczarowaniem mówią, ze już po świętach… Czas tak szybko minął… Wczoraj w dzienniku ogłoszono, ze ponad 1000 ludzi zmarło w wypadkach samochodowych, w ostatnich trzech tygodniach. Pieniędzy znacznie mniej, bo święta kosztują… W gazetach pisza, ze jedna cala rodzina zmarła tragicznie… 9 osób! Byli w drodze do rodziny… Samochód był nie zbyt sprawny i za wielu ludzi w nim, ale każdy chciał zdążyć, a kierowca trochę więcej zarobić… Czas to pieniądz… szczególnie przed świętami… Nikt z nich nie dojechał na czas… przeżył tylko ojciec tej rodziny, który tego bardzo żałuje… bo właściwie wszystko stracił… Święta i po świętach mówią ludzie… jedni tego żałują, drudzy śpieszą by wrócić do miejsc pracy, a jeszcze inni… jakoś się cieszą… bo zrobili cos dobrego… przynajmniej nie zapomnieli…, ze sąsiedzi tez byli sami, zaprosili szybko do stołu, a potem wspólne tance i granie na bębnach….
Teraz jeszcze trochę radości, bo nowy rok blisko… Ludzie w Afryce lubią świętować… tańczyć, cieszyc się, zapraszać innych …szczególnie teraz! Wtedy nie liczy się brak pieniędzy… jakoś sobie każdy wspólnie pożycza, nawet daruje, bez oddawania… bo świętowanie jest ważne i bycie razem! Jednak nasza pielęgniarka mówi, ze będzie w kościele do północy, razem z dziećmi, bo maż chce na wesoło, wśród przyjaciół. Ona mówi, ze chce cos nowego zacząć, cos co by zmieniło jej życie na lepsze… a to tylko można wtedy, kiedy jest się silnym duchowo… ! Wielu ludzi wierzy, ze niebo to miejsce siły… takiej na życie! Nie chce tak na szybko i głośno… chce po cichu i powoli… by to miało sens i życie! Nasza pielęgniarka wierzy, ze jesteśmy słabi… jeśli żyjemy daleko nieba… tylko wtedy jesteśmy słabi, choć głośno wokół nas… gwarno, wiele slow, muzyki, zamieszania… ale słabi… popełniamy wtedy bledy, które potem trudno naprawić… Szybkie życie jest niebezpieczne… mówią starsi! Tak jak samochody, dla których czas to pieniądz… tak jak tych przeszło 1000 ludzi… , którzy chcieli zdążyć ,by głośno świętować…
Wielu ludzi mówi, ze chce zacząć nowe życie… bo wszystko co szczęściem się nazywa, jest jak DAR NIEBA… jest często tylko chwila… niespodzianka, taka niezasłużoną… taka obudzeniem się na nowo… i ponoć tylko dla takich chwil warto żyć, i warto zaczyna od nowa… tak po cichu , bez rozgłosu… czasem na kolanach, bezinteresownie i bez pospiechu, bo MILOSC to NAJWIEKSZY DAR NIEBA… i najgłębsze pragnienie człowieka, nie tylko w Afryce.

Drukuj

Nasze uzdrowienie

Ostatnio w Opolu widziałam , ze był ciężki czas dla studentów. Ponad 15 tysięcy młodych ludzi, uczących się na rożnych uczelniach , miało swoje egzaminy. Taka nasza mentalność, ze każdy chce być najlepszy, super oceny i to za pierwszym razem… A może to już czas by sobie uświadomić, ze nie każdy musi być najlepszym, najzdolniejszym, takim geniuszem… Świat jest przecież dla tych , którzy sa inteligentni, zdolni i mniej zdolni… dla wszystkich!
Już kilka lat temu poznałam Kamile z mego rodzinnego miasta Olesno. Zawsze ona zachwyca mnie swoja niesamowita siłą i radością. Nigdy się jakoś za bardzo nie zali, a od urodzenia jest na wózku inwalidzkim. Kiedy z nią rozmawiam ,Bóg jakby staje się bliższy… Robi takie wrażenie, ze jest szczęśliwsza od tysięcy ludzi, którzy dziennie biegają przed jej oknami na zdrowych nogach… Tak to właśnie Kamila pokazuje mi , ze świat jest przecież dla wszystkich… dla chorych i zdrowych, biednych czy bogatych, dla słabych czy mocnych… Szczęście i uzdrowienie sa w nas samych… tak mówi Kamila i uśmiecha się głośno, razem ze swoja kochana Mama… która jest z nią zawsze… !
Helena Keller, amerykańska pisarka i głęboko religijna kobieta,  była głucha i nie widoma, ale ciągle twierdziła, ze Zycie jest piękne…, natomiast Napoleon miał niby wszystko : władzę, pieniądze, zwycięstwa , sukcesy, zdrowie, kobiety, a w swoich pamiętnikach napisał, ze nie jest pewien, czy w swoim życiu przeżył 6 szczęśliwych dni… Świat należy do ludzi, którzy niby zwyciężają…, i tych którzy niby wygrywają… bo tylko Bóg wie, co naprawdę jest porażką, a co zwycięstwem…
Świat należy do wszystkich… i jeśli chcemy być uzdrowieni i szczęśliwi, musimy uznać te prawdę! I jeszcze jedno , prawie najważniejsze… ze ostatnie słowo należy do Boga, który sam pisze scenariusz naszego życia literami miłości… dopasowane do każdej minutki naszej ludzkiej wędrówki po tym właśnie świecie…

Drukuj

Następne Życie

Był kaleka cale swoje Zycie i mieszkał z rodzina brata, który jest znanym lekarzem w całej miejscowości. Ludzie znali i kochali go, ponieważ miał dla każdego czas i dobry żart. Hinduskie wierzenia w jego rodzinie sprawiły, ze cieszył się na następne Zycie… wierzył, ze kiedy urodzi się powtórnie będzie zdrowy…  Dlatego robił wszystko, by być dobrym człowiekiem i wiernym Hindusem, aby zasłużyć na lepsze następne Zycie… Był pewny tego, ze cierpiąc w tym życiu, zasłuży sobie na cos lepszego w następnym… ta radością żył i tym dzielił się z innymi. Nazywał się Sankar. 23.03 tego roku nagle zasnął i serce jego przestało bić, jednak jego uśmiech na twarzy nie zniknął… Wszyscy to zauważyli… ponieważ chciał żyć dobrze z całego serca, i chciał umierać… szybko, by być szczęśliwym i zdrowym w następnym życiu… z ta nadzieja umierał i z ta radością… w sercu i na twarzy…
Po miesiącu odwiedziłam dom, w którym mieszkał z rodzina brata. Jego bratowa , bardzo mila i wykształcona kobieta, poświęciła cala swoja karierę zawodowa, by opiekować się Sankar, który cale swe Zycie spędził na wózku inwalidzkim. Dalej ubolewała nad jego odejściem, bo stal się jej bardzo bliski. Sama opowiadała:” To on dodawał mi odwagi, kiedy jej brakowało i miał zawsze dobre słowo w chwilach zwątpienia, ale teraz ufam, ze już się urodził zdrowy w następnej rodzinie, bo w pełni sobie na to zasłużył w poprzednim życiu…” Potem wskazała na pokój, w którym stal jego wózek inwalidzki, łóżko z wielkim zdjęciem, kwiaty i mała urna z jego popiołem… Ta piękna hinduska kobieta patrzyła w to miejsce, z żalem w oczach i dodała” Jego ciało zostało spalone. Będzie z nami az do lipca, bo wtedy tylko maż może zabrać je do Indii i wrzucić do naszej świętej rzeki Ganges. To jest nasze jedyne święte miejsce, ponieważ rzeka ta pochodzi od naszych bogów…”
Wczoraj, przechodząc obok tylu chorych w szpitalu, słyszałam glos umierającej kobiety:” Wiem, ze odejdę wkrótce, ale nie boje się, bo jestem pewna, ze Jezus przyjmie mnie, i mój maż, który już tam jest. Czuje, ze wracam do domu Ojca... po przebytej pielgrzymce na ziemi.”
Świat ludzkich wierzeń, przekonań, kultur, które dodają nadziei w każdej chwili życia, i przekonują nas by żyć z otwartym sercem, pełnym miłości i oczami szukającymi dobra w tym naszym wielkim, różnorodnym świecie. To, co najbardziej łączy wszystkie religie, świat, ludzi, obyczaje… to MILOŚĆ … z której na pewno wszyscy będziemy sądzeni, bo to jedynie łączy świat ludzi z każdym światem ducha… sens życia i nadzieja na nieśmiertelność.  
  

Drukuj

Największa nadzieja

Dzisiaj tak nagle wpadła młoda dziewczyna do naszej misji. Mówiła dobrze po angielsku. Podeszła tak nagle i zapytała, czy mamy także w naszym centrum tabletki które by w jej życiu przywróciły nadzieje… Usiadłam spokojnie i zaczęłam słuchać: ”Skończyłam studia, ale nie mam pracy… i nie mam tez pieniędzy… nie mam nawet miejsca, gdzie spać czasem, bo dom mojej Matki zawsze pełny rożnych ludzi. Miałam chłopaka, ale on nagle odszedł, tak bez powodu. Myślałam, ze może moje dobre oceny na studiach dadzą mi jakąś radość… może dobry początek… ale nie mam już nawet siły, by cos szukać… chciałabym w moim życiu odnaleźć na nowo sens, jakąś odrobinę nadziei, jakieś światło… bo żyję tylko dlatego, bo nie mam innego wyjścia… „
Po chwili przyszła młoda kobieta tez bez pieniędzy na zycie, ale niosła na rekach swe chore dziecko… małego chłopca. Rozmawiała z nim o wszystkim… Podeszła do naszej pielęgniarki i z radością powiedziała : ”To mój skarb… jedyny skarb mego życia… mam piękne dziecko! Nie mogłam skończyć studiów, bo nie było pieniędzy , nie mam tez zawodu… ale sprzątam gdzie nie gdzie… ale nie potrzebuje więcej… mam mój skarb… mego syna!” Pośród szarości życia, kobieta ta znalazła swój sens… skarb jednoczenie.   Świat dziś potrzebuje takich właśnie ludzi… prostych, ale dających największą nadzieje…
Kiedy w Afryce wcześnie rano , ktokolwiek otwiera oczy, to widzi wielka jasność… promienie wielkiego, gorącego słońca od samego ranka do wieczora… Te promienie wielkiego światła, to znak nadziei… każdy musi odnaleźć  swój promień… na czasem trudnej i ciemnej drodze życia… Każdy ma swój sposób, by żyć nadzieja… nawet wtedy, kiedy ludzie zawiodą, rodzina nie ma miejsca, nie ma tez pracy ani pieniędzy… To właśnie wtedy, ten jedyny promyk gorącego afrykańskiego słońca.. musi wystarczyć… Czasem wskaże na zdrowe dziecko, którymi trzeba się cieszyc… czy dobrego człowieka… czasem drogę obok przydrożnego KRZYZA… naszego BRATA… JEZUSA… który jest znakiem NAJWIEKSZEJ NADZIEI… pośród krzyżowej wędrówki naszego życia!

Drukuj

Matko światła

Są takie chwile w życiu, kiedy potrzebujemy dodatkowej porcji siły… jakiejś iskierki na drodze ciemnej naszej, światełka, chwili oddechu, niespodzianki czy człowieka z dobrym słowem. W Afryce takim symbolem jest Matka czy starsi dziadkowie w rodzinie- symbol mądrości, doświadczenia i slow Boga. Wielki szacunek ma każdy do swoich przodków tych żywych i zmarłych. Matka jednak ma cos więcej … można jej zaufać, tak naprawdę! Ona zawsze chce dobrze dla swego dziecka… nawet kiedy pracuje daleko od domu.  Ona znajdzie dobre wyjście z każdej sytuacji i uśmiecha się, kiedy trudności torują drogę, bo wie ze ponad wszystkim czuwa dobry Bóg… , który nie pozwoli, by JEGO święty scenariusz życia dla każdego człowieka, został zniszczony… Matka wie tez, ze zycie to tajemnica… i w akceptacji, tego, co nieuniknione tkwi nasza siła…
W naszej grocie wieczorem jest włączone światło. Ludzie czasem przychodzą, by o rade zapytać… do Matki światła jak mówią! Dziwne , bo trudno tutaj ludzi nauczyć różańca, czy innej modlitwy z naszych książeczek, ale kiedy rozmawiają z Bogiem, to widać ze jak z drugim człowiekiem. Kiedy zmrok zapada i światło włączamy, to ludzie jakoś częściej przychodzą… Wczoraj przyszedł mężczyzna, który dwie zony ma i dziesięcioro dzieci. Dobrze, mu się w życiu powodzi, ale kocha Boga i chciałby być JEMU wierny… nie chce opuścić ani jednej z tych zon, bo jak mówi… dwie kocha… i Boga tez kocha… Pismo św. każdego dnia czyta, i kilka razy na dzień oczy zamyka i do Boga swoja wdzięczność wyraża. Nie może opuścić zon… bo 10 dzieci… Mówi, ze tak już zostanie… a Bogu w niebie kiedyś do wytłumaczy… Wieczorem do Matki Światła przychodzi, o drogę pytać… , której nie znajduje, bo gdzieś, kiedyś pomylił i nawet nie wie, w którym miejscu…
Przychodzą też młodzi, którzy już nie potrafią żyć bez alkoholu, czy narkotyków, bo jak mówią są bezsilni… ale zaraz potem szukają najbliższej knajpki przy naszym targu, by do rana przetrwać. Przychodzi wielu ludzi, a wraz nimi owa bezsilność… wobec życia, nałogu, ludzi, choroby… każda ma swoje imię… Jednak Matka Światła jak mówią… kropelki pokoju wlewa w serca… takie niewidoczne… ale niektórzy lepiej zasnąć mogą, po wielu bezsennych nocach… Akceptacji uczy i pokory wobec życia i wielu dróg… które sa rożne, jak ludzkie serca i oczy… ale zawsze prowadza do Boga tych, którzy tego bardzo chcą…!  Matko Światła… tyś MATKA mojej BEZSILNOSCI…

Misje

polska

Praca w Polsce

Modlitwy

Kontakt

Zgromadzenie Misyjne Służebnic Ducha Świętego
Congregatio Missionalis Servarum Spiritus Sancti (CM SSpS)
ul. Starowiejska 152,
47-400 Racibórz
tel. (0-32) 415-50-51, 415-98-09 Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Referat Powołaniowy Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Referat Misyjny Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego
ul. Starowiejska 152;
47 - 400 Racibórz
tel.32/415 95 84;
e-mail referat Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.: www.siostrymisyjne.pl
Konto Misyjne:
BGŻ 15 2030 0045 1110 0000 0061 7240 z dopiskiem "na cele Misyjne"

Intencje

wyslij