Drukuj

List z Ukrainy - 10.2015

Ukraina – Kremenczuk, 25.10.2015

  Kochani!
…Sprawiło mi wiele radości otrzymanie życzeń i listu, bardzo dziękuję.
Nadal jestem w Kremenczuku, opiekuję się zakrystią i mam prawie 70 osób w 7 grupach na kursie języka polskiego. W lutym chce z dwudziesto osobowa grupą pojechać do Zakopanego w ramach kursu.
Ciągle jednak mam nadzieję że wrócę do pracy z rodzinami osób niepełnosprawnych. Mam z nimi teraz tylko okazjonalnie kontakt.
Dla mnie  to też była wielka radość  ze Siostry mogły przyjechać do na nasz Jubileusz 25 – lecia do Wierzbowca. Moją prowincją jest teraz prowincja ukraińska, ale polska prowincja i wszystkie siostry pozostają na zawsze w moim sercu. Ta rodzima prowincja i Wasza obecność dla mnie osobiście była wielką radością.
Pozdrawiam serdecznie Siostrę i wszystkie Siostry i życzę Bożego błogosławieństwa.

W miłości Ducha Świętego s. Daria Skowalczyńska

Drukuj

List z Togo - 10.2015

11.10. 2015 Helota- Togo

Kochane Siostry! Drodzy Przyjaciele misji!
Dziękuję bardzo za pamięć i modlitwę. Potrzeba nam tu łaski Bożej, bo cóż z naszej bieganiny… „Jeżeli Pan domu nie zbuduje…” Minęła pracowita niedziela. Zaczęliśmy katechezy, spotkania dzieci misyjnych, dzisiaj spotkanie rady z naszej wspólnoty w Helocie. Próbujemy. Staram sie być « dobrej myśli », ale do tego to trzeba łaski Bożej… Ale nie jest źle. Modle się i ufam. Zaczęliśmy modlitwę koronką do Bożego Miłosierdzia. Co niedzielę przed Mszą św., czytam jakiś fragment  z dzienniczka s. Faustyny o kulcie Bożego miłosierdzia w ramach zachęty i rozbudzenia pobożności, chociaż ludzie maja zwyczaj spóźniać sie na Mszę św. Jesteśmy wiec ciągle na etapie przypominania i zapraszania….
Nasz nowy warsztat już ukończony. W listopadzie rozpoczniemy obok krawiectwa, naukę fryzjerstwa. Na początku przyszłego roku zaczniemy też pieczenie chleba, w piecu takim jak igloo, z gliny i rozgrzewanym drewnem. Mam nadzieje że będzie z tego pożytek.
Polska Fundacja dla Afryki zaakceptowała projekt na młyn, trzy maszynki z silnikami spalinowymi do mielenia ziaren i łuskania kukurydzy. W listopadzie zaczniemy remont starego budynku i myślę że do końca roku młyn będzie już na chodzie. Będzie on wielką pomocą dla naszego internatu, bo obecnie dziewczyny, jak i kobiety z sąsiedztwa, chodzą mielić kukurydze do wioski i wystają w długich kolejkach.
Wczoraj byłam na katechezie w Napo. Planowałam jechać autem, gdyż miałam trochę przyborów szkolnych dla dzieci. Budzę sie rano i myśl : przecież na pewno po deszczach droga jest nieprzejezdna (ostatnio mamy prawdziwe ulewy, „leje jak z wiadra”). Pojechałam motorkiem, zabrałam Emanuela, katechetę ze sobą. Na drodze, dziury po kolana, kładki z konarów drzew i bajorka. Nie na samochód. Jakimś cudem przepchaliśmy motor przez te przeprawy wodno - błotniste, a ja stwierdziłam że naprawdę Duch św. zadziałał wcześnie rano. Na dworze znów leje jak z cebra. Martwię się trochę bo już sie ludziom zawalają  domy. Glina rozmięka i sypie się. U nas w obejściu zawaliło się kawałek chlewa dla świń. Przysypało świniaka i skończyło sie świniobiciem. Planowałam  żeby jutro, w poniedziałek  naprawić to, co sie rozpadło, bo świniaki maja prowizoryczny daszek i praktycznie leje sie na nie,  ale po obecnej ulewie nie da rady… Trzeba będzie świnki  umieścić gdzie indziej.

Kończę z pewnością Pan Bóg poradzi sobie z nami …
W przyszłą sobotę mamy poświecenie nowej porodówki w Atakpame - napisałam o tym do Misjonarza

Pozdrawiam w Miłości Ducha Świętego i raz jeszcze dziękuję za pamięć i modlitwę
Aldona Wysocka

Drukuj

List z Paragwaju - 08.2015

Barrio Vista Alegre - Paragwaj sierpień 2015

SZCZEŚĆ BOŻE!

Dziękuję serdecznie za wiadomości o śmierci s. Dariny. Pracowałam z nią w ogrodzie i zawsze miała dobry humor..., choć ja nie bardzo ją rozumiałam w jej śląskim języku. …Pamiętam jak lubiła oglądać mecze.

***
Ja tu rzadko otwieram Internet, gdyż z misji mam daleko do miasta. Jeden adres niestety już mi zniknął.
Niedawno mieliśmy z dziećmi z kółka misyjnego marsz misyjny i modlitwy za wszystkie kontynenty. Byliśmy też w radio, prowadziliśmy program. Akurat na temat Europy. 
W parafii gdzie teraz jestem nie mamy księdza, wiec prowadziłam pogrzeb.
Podczas odpustu z okazji św. Dominika prowadziłam też nabożeństwo Słowa Bożego. Ksiądz przyjechał 2 godz. później, bez samochodu to tak jest.
Mamy  42 kaplice i 2 nowe wkrótce będą otwarte. Ostatnio mamy dużo spotkań z młodymi tzw. „Dni przyjaźni z Jezusem” - było ok.80 młodych osób. 

***

Wraz ze 138 woluntariuszami byłam na pielgrzymce z Ojcem św. Piękne przeżycia... Gotowaliśmy 5 kg ryżu dla prawie 150 osób i dzięki Bogu było rozmnożenie ryżu, chleba...

Mnie udało się być w Katedrze. Były piękne śpiewy przed przyjazdem Ojca św. atmosfera radości i pokoju. Na ulicach wszyscy równi: policja i wojskowi zamienili się w braci.
Tylko niektórzy zasłaniali napisy reklamujące rząd...
…No i to wzruszające spotkanie młodych z papieżem Franciszkiem !
 
Pozdrawiam- z Bogiem.
I wraz z modlitwą s. Wanda- Maria (Rosana) Kurczab

Drukuj

List z Boliwii

Cochabamba, Boliwia 17.07.2015r.

Kochani Przyjaciele Misji!
Serdecznie pozdrawiam Wszystkich dziękując za modlitwę, pomoc i Wasze zaangażowanie w misyjne dzieło Kościoła.
Wielu ludzi świeckich, w różny sposób współpracuje z naszą misją w barrio 20 de Octubre. Miedzy innymi: architekt, dentystka, mechanik samochodowy, itp. Na początku nasz kontakt opierał się na wspólnej pracy, ale jako siostry czułyśmy, że powinnyśmy zaproponować im coś więcej… . Tak zrodził się pomysł by raz w miesiącu spotykać się na dzieleniu Pismem Świętym.
To ubogacające doświadczenie nie tylko dla nich, ale także dla naszej wspólnoty zakonno-misyjnej, zostało “ukoronowane” trzydniowymi rekolekcjami w klasztorze Ojców Benedyktynów.
Dołączam świadectwa osób , które w nich uczestniczyły razem ze swoimi rodzinami.
(s. Jordana SSpS)
* * *
Kościół, który jest możliwy…
„Trwajcie we Mnie i Ja będę trwał w Was…”, te słowa Jezusa w ostatnich dniach towarzyszą w sposób szczególny małej grupie rodzin z Cochabamby (Boliwia). Jesteśmy ludźmi, którzy spotkali się na drodze powszednich dni, wśród naszych codziennych zajęć, w przyjaźni, wśród trudności ekonomicznych, zdrowotnych itd., w pajęczynie, którą utkało nam życie jednocząc nas we wspólnym pragnieniu szukania pomocy Bożej, w Jego Słowie, w braciach i siostrach, którzy kroczą obok nas.
Zaproszeni przez Siostry Misyjne Służebnice Ducha Świętego, Siostrę Jordanę i Cristinę, które przeżywają swoją misję w jednej z najbardziej potrzebujących dzielnic naszego miasta, zorganizowaliśmy się na spotkania medytacji Pisma Św. i Lectio Divina, dzieląc różnorodnymi problemami, z którymi borykamy się na naszej drodze, jako pary małżeńskie, dzieląc się także obfitością życia i doświadczeniami w świetle tego, co Pan nam chce powiedzieć... W każdym miesiącu, w domu naszych Sióstr, lub w naszych domach, otoczeni dziećmi, otwieramy Biblię, słuchamy, medytujemy i żywimy się tym, co On dzieli z nami, by rozpoczynać każdy etap codzienności odnowionym wzrokiem, gdyż On otwiera nasze oczy, pomaga nam odkrywać wartość wiary w naszych rodzinach i na ulicy, dokąd wracamy trwając w Nim.
W naszych spotkaniach wzięło udział wiele par małżeńskich, bo każde wezwanie – zaproszenie jest jakby nowym wydarzeniem. Miedzy nami nie ma starych, ni młodych, zaawansowanych ni początkujących. Doceniamy każdą osobę z tym, co przeżywa w danym momencie, nawet, gdy jest to nasza pięcioletnia córeczka. Wszyscy jesteśmy ważni w Jego obecności. Naszej medytacji towarzyszą nie raz radości lub płacz naszych synków lub córek. Jest dla nas bardzo ważne, że przeżywamy to wspólnie, w rodzinie i miedzy rodzinami, jak również z rodziną zakonną, która pobudziła nas do tych spotkań i która jest częścią tego doświadczenia Wspólnoty - Kościoła, który jest możliwy. Minął już rok przeżywania tego daru Spotkań i w tych dniach, w ciągu długiego weekendu - Święto Pracy (1-3 maja), wyruszyliśmy w podróż do Peru – Chucuito, do Klasztoru Benedyktynów, aby spędzić tam czas poświęcając go całkowicie naszej małej pielgrzymującej wspólnocie rodzin. To były dni spotkania z Panem, który przemawiał do nas w Swoim Słowie celebrowanym w liturgii psalmów, które nam objawiały Jego obecność w tym Domu, w osobach, które spotykaliśmy i w pięknie przyrody nad brzegami jeziora Titikaka, gdzie jest położony klasztor. Poza tym była dla nas bardzo ważna Jego Ewangelia medytowana razem ze wspólnotą benedyktyńską, która nas wzywała do trwania w Nim... (J 15,1-8)
Po tych trzech dniach pozostaje w nas żywa: osoba i gościnność Ojca Bernarda, który powiedział, że to jest Dom Boży i sam Bóg się raduje mając nas tam; pozostały nam w pamięci rozjaśniające słowa Ojca Szymona Piotra, który pomógł nam zrozumieć, co znaczy być apostołem naszego domowego ogniska; prostota i radość w twarzy Brata Gabriela; służebność Siostry Margarity, która zajęła się naszymi potrzebami; Kris, świeckiej osoba , z trzeciego zakonu benedyktyńskiego, która bawiła się z naszymi dziećmi, abyśmy mogli być spokojni na naszych spotkaniach. W pamięci została też bliskość miedzy naszymi rodzinami i przede wszystkim, chcemy podkreślić przeżywanie Eucharystii dzielonej miedzy nami, którzy tworzymy Wspólnotę - Kościół, który jest możliwy...
( Ricardo)
* * *
„Widzieć Twarz Boga w najbliższym” te słowa łatwo się mówi, ale są bardzo trudne do zrozumienia i zrealizowania. Dzięki możliwości bycia w grupie rodzin o podobnych troskach i potrzebach duchowych, a także - w tym ostatnim czasie - dzięki udziałowi w rodzinnych dniach skupienia, zrozumiałam i odnalazłam inne i szczere znaczenie tych słów, w których teraz przebiega codzienność mego życia. Przez długi czas zwracałam mój wzrok na miejsca święte, aby odnaleźć Twarz Boga i stanąć w Jego Obecności i tyle razy straciłam możliwość zobaczenia Go i bycia z Nim tak blisko mnie. Teraz nieskończenie dziękuję Bogu za osoby i miejsca, które przyczyniły się, bym mogła zdać sobie sprawę, że On naprawdę jest w prostocie każdej osoby, otacza mnie w walkach i trudnościach, jest na każdym miejscu i w każdym momencie. Odnajdowanie Jego Twarzy w najbliższych pozwala mi odczuwać Jego ciągłą Obecność, czyni mnie inną, daje mi radość.
Pewna jestem, że to nowe spojrzenie, które przyjęłam – owoc refleksji i towarzyszenia nam tych dniach skupienia – przemienią moje życie. Jestem pewna, że patrząc w twarz mojego męża, moich córek i tych, którzy mnie otaczają, odnajdę twarz mojego Boga i Jego Obecność będzie trwała we mnie.
(Escarlen)
* * *
Moja rodzina składa się z 7 członków: tato, mama i 5 dzieci. Wszyscy pojechaliśmy do Chucuito – Puno – Peru, aby wziąć udział w dniach skupienia – we wspólnocie, w klasztorze benedyktynów.
To spotkanie wypełniło moje życie wielką radością i szczęściem, ponieważ po raz pierwszy towarzyszyli mi: mój mąż i moje dzieci. Trochę się obawiałam, bo byli prawie zmuszeni by jechać na to spotkanie, lecz Bóg czyni wszystko na SWÓJ sposób. W ciągu tych dni naszego pobytu tam zdałam sobie sprawę, że mam rodzinę, która wierzy i ufa Bogu i Jego Kościołowi.
Rekolekcje były przepiękne: mogliśmy z radością uczestniczyć w modlitwie z zakonnikami, ciepło i przyjęcie nas, nie zostały w tyle. Oddanie Sióstr Misyjnych Służebnic Ducha Świętego, które przyczyniły się do zorganizowania naszego spotkania, rodziny, które w nim uczestniczyły... Poznaliśmy się lepiej i zaprzyjaźniliśmy się. Staliśmy się braćmi i siostrami w wierze. Lecz najważniejszy był deser - osobiste i intymne spotkanie z Bogiem i Jego stworzeniem.
Rekolekcje te nie zakończyły się tam na miejscu, gdyż każda rodzina wróciła ze swoim postanowieniem, które z pomocą naszego Pana, naszej Matki i Ducha Świętego będziemy mogli zrealizować.
(Patty Reyes)
Ściskam gorąco i towarzyszę w modlitwie - s. Jordana SSpS

Referat Misyjny Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego; ul. Starowiejska 152; 47 - 400 Racibórz tel.32/415 95 84; e-mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.; www.siostrymisyjne.pl Konto Misyjne: BGŻ 15 2030 0045 1110 0000 0061 7240 z dopiskiem  "na cele Misyjne"

Drukuj

List z Papui Nowej Gwinei 04.2015

Misjonarki piszą - Listy Misjonarek 2015-6  
Papua Nowa Gwinea, kwiecień 2015 r.
Kochani,
Pozdrawiam serdecznie jeszcze w tej Wielkanocnej atmosferze i życzę, by Zmartwychwstały Pan,  którego spotykamy na naszych codziennych drogach, w naszych ogrodach i Galileach i drogach do Emaus obdarzał swym pokojem, mocą i radością. Niech moc Jego zwycięstwa będzie naszą siłą w tym, co trudne i czasem beznadziejne, niech Jego łaska i błogosławieństwo nieustannie towarzyszy.  
I tak dołączam  też kilka słów, dziękuję za pamięć i modlitwę. Jak zazwyczaj, pisze list ogólny , ale chcę wyrazić moją osobistą pamięć o każdej i każdym z Was poprzez tych kilka słów , a przede wszystkim w modlitwie.
U mnie wszystko dobrze, i już z radością czekam na urlop.  Wiec w czerwcu i lipcu będę w Polsce, i ufam że Pan z niektórymi z Was pozwoli  mi się spotkać.
Codzienność tutaj jest dosyć barwana, pracy nie brak i rożnych  „extra” zajęć. I to chyba dodaje dużo zdrowej energii i chęci by ciągle sie czegoś uczyć i być, gdy jakieś wyzwania wydaja sie zbyt trudne.

Zobacz zdjęcia w galerii.

Drukuj

List z Ivanka pri Nitre

Misjonarki piszą - Listy Misjonarek 2015-5                               
Wielkanoc 2015, Ivanka pri Nitre
Droga Siostro Renato wraz z Kochanymi Siostrami
Dziękuję Wam sercem za pamięć i tę zamkniętą w modlitwy i tę zamkniętą  w życzenia świąteczne, które dotarły do mnie na Słowacje, czy to za sprawą s. Celiny czy też poczty. Jestem Wam wdzięczna za każdy dowód pamięci i od razu przepraszam za to, że ja daję Wam tak mało namacalnych dowodów pamięci o Was, które stale jesteście żywe w moim sercu, noszącym w sobie wdzięczność za to, czego się od Was nauczyłam i ile wsparcia dostałam, zwłaszcza w tym ostatnim – tak zaskakującym w rozwoju mojej formacyjnej drogi – czasie.
Drogie Siostry, jak wspominałam w Bożonarodzeniowym liście, nowy rok – 2015, przyniósł zmiany na przestrzeni pracy, którą się zajmuję – tzn. na Orechovym Dvore, gdzie do grudnia popołudniami pomagałam naszej Kasi Niezgodzie przy pracy z Romami. Kasia była tam odpowiedzialna za Centrum, w którym każdego dnia, gdy dzieci wracały ze szkoły, odrabiało się z nimi lekcje, po których mieli „w nagrodę” kółka plastyczne i zajęcia warsztatowe. Od stycznia nasze Siostry oraz Siostry Salezjanki, które włączyły się z nami w prace na Orechovym Dvore, otworzyły wspólnie kolejne Centrum (w praktyce jest to barak), do którego przychodzą dzieci  w wieku od 6miesięcy do 3 roku wraz ze swoimi Mamami.  Do tego to właśnie Centrum zostałam przeniesione od stycznia i pracuję w nim z jedną Salezjanką oraz naszą jedną kandydatką. Ponieważ nie miałam wcześniej doświadczenia pracy w tak małymi dziećmi, musiałam przejść kurs Pedagogiki Montessori ( według której funkcjonuje to centrum) oraz „troszkę „  przestawić się z ubiegłorocznej pracy  z dorosłymi bezdomnymi, do tegorocznej z rozkrzyczanymi romskimi nastolatkami na obecną, w której :  naraz krzyczy coś do Ciebie po romsku dziesięć Cyganiątek, a ja nie mam pojęcia o co im chodzi ; niekiedy, nim zacznę zajęcia, muszę je najpierw umyć z miesięcznego brudu, który dosłownie czernią przykrywa ich skórę ; niekiedy, zanim cokolwiek z nimi zacznę, muszę je nakarmić, bo np. od tygodnia piły tylko wodę z cukrem ; a niekiedy po prostu zastanawiasz się nad nimi w podziwie, że gdy je umyjesz, nakarmisz, nauczysz pięknie  jeść przy stole, mówić „dobry den”, wyrzucać papierki do kosza, przytulisz je i pochwalisz…. ukażę się przed Tobą obraz inteligentnego, zdolnego pod wieloma względami, dobrego i kulturalnego dziecka, wrażliwego na ludzi i świat, któremu po prostu nie była i niestety, jeszcze nie jest dawana, taka sama szansa rozwoju jak innym…
Moje Siostry, kolejne zadanie, które jest mi tu powierzone to zarazem i kolejny dar na mojej drodze „słowackiego doświadczenia”, za który jestem Bogu niezmiernie wdzięczna. Wszystko to, czego już tu doświadczyłam i czego nadal doświadczam uczy mnie ogromnej pokory wobec życia, które może się zmienić w jednej chwili – dziś są brudni i głodni moi podopieczni, dziś to oni potrzebują wsparcia, a kto będzie „drugi” jutro – tego nigdy nie wiemy…
Kochane Siostry, ponieważ minęły już dwa lata mojego pobytu na Słowacji, właściwie czuję się tu już jak w domu… W tym roku przynależę do wielkiej wspólnoty, w której są siostry po ślubach wieczystych oraz oprócz mnie – jeszcze jedna juniorka. Oprócz tej wspólnoty, w Ivance  jest jeszcze jedna wspólnota Domu Św. Jozefa – z chorymi siostrami oraz wspólnota formacyjna – do której nalezą cztery kandydatki z ich mistrzynią oraz jedna juniorka z naszą  mistrzynią junioratu. Po powrocie na Słowację , przydzielono mnie na dwa lata do Ivanki oraz do pracy z Romami, ale co przyniesie mi dalszy rok  lub choćby dalsze miesiące – nie wiem, wszak nasze ludzkie plany nie zawsze są  tymi Bożymi… Dlatego „ moje jutro” zostawiam już do Jego rozporządzania, prosząc Go o to, bym była otwarta, na to, co przyniesie mi życie, kolejne decyzje przełożonych, wola Boża i moje poddanie się Jej…
Drogie Siostry – oczekiwanie na spojrzenie na pusty grób napełnia mnie pewnością, że dla Boga wszystko jest możliwe! W tym oczekiwaniu łączę się z Wami, jak i w radości, że każda z nas ma Takiego Kogoś, Kto kocha nas tak szczerze, że mocą tej Miłości  pokonał nawet śmierć. Niech wzrok każdej z Nas nasyci się tym pustym grobem, zwapniającym  o tym, że i groby naszych relacji, życiowych sytuacji, nadziei i starań Jego Mocą mogą być znów puste… by dać miejsce nowemu  życiu …

Tulę Was do oczekującego na Nowe Życie serca.
 - s. Renata Żądlak, juniorystka

Kontakt

Zgromadzenie Misyjne Służebnic Ducha Świętego
Congregatio Missionalis Servarum Spiritus Sancti (CM SSpS)
ul. Starowiejska 152,
47-400 Racibórz
tel. (0-32) 415-50-51, 415-98-09 Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Referat Powołaniowy Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Referat Misyjny Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego
ul. Starowiejska 152;
47 - 400 Racibórz
tel.32/415 95 84;
e-mail referat Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.: www.siostrymisyjne.pl
Konto Misyjne:
BGŻ 15 2030 0045 1110 0000 0061 7240 z dopiskiem "na cele Misyjne"

Intencje

wyslij