Drukuj

List z Węgier - 12.2015

Budapeszt, 12.12.2015r.

Kochana Siostro Renato, Kochane Siostry,
Już mija trzeci miesiąc, od kiedy opuściłam Polskę, a 8 grudnia drugi miesiąc, odkąd jestem na Węgrzech – w moim nowym Domu. Och tyle wrażeń, jak to z nowego miejsca. Ale od początku, przyjechałam 8 października – przywitała mnie sama Wielka Pani Węgier (tak Madziarzy określają Matkę Bożą). Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu i radości, będąc już w Budapeszcie, dowiedziałam się, że tego dnia właśnie Węgrzy mają wielkie święto (taki polski 3. maja) Czyżby przypadek? J
Przez pierwszy miesiąc niemal wszędzie, gdzie przyjeżdżałam, trafiałam na jubileusze lub dni misyjne. Gdyby zatrzymać się tylko na tym wrażeniu, można by pomyśleć, że misja jest nieustannym świętowaniem. J Jednak przyszła kolej i na codzienność. 12 października rozpoczęłam kurs węgierskiego. Razem ze mną w grupie są Chinka, Koreańczyk, Rosjanka, Emiratczyk i dwaj klerycy z Indonezji. W ogóle odnoszę takie wrażenie, że tu na Węgrzech jest duże zagęszczenie ludzi różnych nacji. Mogłam to zauważyć choćby z 4-godzinnego oczekiwania w rejestracyjnym biurze dla cudzoziemców. Doświadczam tego też na co dzień podczas mojej godzinnej drogi do szkoły.
Tak kochane Siostry, bardzo, ale to bardzo cieszę się, że jestem tutaj na Węgrzech. I często sobie uświadamiam, że już jestem tutaj, w miejscu, którego oczekiwałam przez 9 lat. A nawet gdybym zapominała, przypominają mi o tym chyba wszędzie wiszące flagi – nie tylko przy domach, ale przy sklepach, stacji kolejowej, instytucjach (nie tylko państwowych), a nawet w kościołach. W każdym kościele, który zwiedziłam, była co najmniej jedna flaga węgierska, a w naszej parafii naliczyłam ich 9! Przywiązanie Węgrów do tego, co „swoje” jest widoczne szczególnie w sklepach. „Oflagują” tu nawet czosnek.


Ach, wrażeń z Budapesztu mam tyle, że gdybym tylko miała czas, to bym mogła pisać godzinami. Język węgierski, jak go określam „moje słodkie brzemię”, coraz bardziej daje o sobie znać. Przez ponad 2 miesiące byliśmy niemal ‘mistykami’, bo na lekcjach mówiliśmy po węgiersku tylko w czasie teraźniejszym. Po miesiącu mogłam już coś kupić prawidłowo używając języka (niech żyją sklepy samoobsługowe). I jak nigdy wcześniej odkryłam potrzebę rozwoju, innych niż mowa, możliwości komunikacyjnych, szczególnie uśmiechu. Tak, przekonuje się coraz bardziej, że nauka i trudności językowe stają się doskonałą okazją do rozwoju i poznawania siebie w nowych obszarach. Szczególnie doświadczam tego na wspólnej modlitwie – brewiarzu, gdzie moja modlitwa opiera się na czymś głębszym niż słowa. Słów przecież nie rozumiem, ale czy kiedy nie rozumiem to znaczy, że się nie modlę? Nawet nie wiedziałam, jak moje ostatnie rekolekcje mogą stać się pomocne w nauce języka. Chociażby słowa o. Augustyna: „Skupiajcie się na tym, co rozumiecie, a nie na tym czego nie rozumiecie”, nieraz pomogły mi wyjść ze stanu frustracji (bo jeszcze nie mogę się porozumieć). Nauka języka uczy mnie przyjmowania tego, że czegoś na danym etapie nie rozumiem i to daje mi pokój (także w życiu duchowym). Choć ‘kwilę’ tylko, bo wielu ludzi mnie zaczepia i chce rozmawiać, (czasem pewnie z ciekawości, bo to kim jestem wcale nie jest tu tak oczywiste jak w Polsce), bo tutaj siostra i to jeszcze młoda jest tzw. „jedna na milion”…i jeszcze nie można się z nią dogadać. Różne spotkania pokazują mi, jak bardzo jeszcze mam się sobie przyswajać cierpliwość, cierpliwość, cierpliwość – i tak bym zapisała całą kartkę.:) Ale właśnie to jest teraz moją misją tu i teraz. Swoją drogą, kiedy przeczytałam od sióstr juniorystek list (za który baaaardzo dziękuję), że na Jasnej Górze na spotkaniu młodych konsekrowanych było ich 1000!!!, to prawie spadłam z krzesła. Siostry, dziękujcie za powołania!
Jeszcze kilka słów opowiem o otoczeniu. Bardzo lubię chodzić do naszej parafii. W moim odbiorze (obecnie głównie obserwatora - bo co ja mogę z moim biednym węgierskimL)panuje tu rodzinna atmosfera. W niedzielę przy ołtarzy służy nawet do 35 osób! Jak to się dzieje? Okazuje się, że służą tu całe rodziny, nawet mają dyżury. Najmłodszym ministrantem jest 4-letni Gabor, który, jak usiądzie, to mu podeszwy widać (Bardzo zabawny widok). Służyła tu kobieta w ciąży i parafianka - siostra zakonna. Przeżywam tu nowe doświadczenia, które może dzięki temu, że nie pochodzę z tradycyjnej polskiej rodziny, pozostają dla mnie doświadczeniami interesującymi. I dopowiadam, że sytuacja każdej parafii w Budapeszcie jest zupełnie inna. Jednak wspólnym wyzwaniem dla Kościoła na Węgrzech jest przede wszystkim duszpasterstwo rodzin. Zdaję sobie sprawę, że kiedy ktoś przeczyta, może pomyśleć, że „w Polsce przecież też…”. Jednak pisząc o tym, czy o innych sprawach, chcę podkreślić fakt, że w Polsce ludzie mają za co dziękować, naprawdę! (namacalnie doświadczają tego siostry w Sulejówku, raz po raz służąc ‘mocnym’ grupom z duszpasterstwa rodzin) I tym bardziej rozpoznaję Węgry jako moją misję i mam w sobie poczucie odpowiedzialności za wypraszanie nowych powołań dla Ziemi Węgierskiej, którą z dnia na dzień uczy mnie kochać coraz bardziej Wielka Pani Węgier. Tutaj, jak nigdzie wcześniej, doświadczam, że powołanie jest wielką łaską i darem od Pana Boga. Jeśli On nie poruszy serca, to człowiek może się z powołaniem rozminąć, ignorując pragnienie czegoś „nieokreślonego”.
Kochane Siostry, to by było tyle tytułem „Kilku słów…”, które w moim wydaniu przeszły w refleksję, ale trochę mnie przecież znacie J. Pamiętam o Was w modlitwie. I życzę Wam jeszcze pięknego czasu Adwentu – gotowości połączonej z cierpliwością, która daje niezmącony wzrok, bo tylko takim wzrokiem możemy ujrzeć nadchodzącego Pana i przeżywać Boże Narodzenie.
Błogosławionych Świąt!
Z radosną modlitwą - s. Anna Klewek SSpS
P.S. Serdeczne pozdrowienia również od Sióstr z budapesztańskiej wspólnoty, szczególnie od s. Małgorzaty.

Kontakt

Zgromadzenie Misyjne Służebnic Ducha Świętego
Congregatio Missionalis Servarum Spiritus Sancti (CM SSpS)
ul. Starowiejska 152,
47-400 Racibórz
tel. (0-32) 415-50-51, 415-98-09 Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Referat Powołaniowy Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Referat Misyjny Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego
ul. Starowiejska 152;
47 - 400 Racibórz
tel.32/415 95 84;
e-mail referat Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.: www.siostrymisyjne.pl
Konto Misyjne:
BGŻ 15 2030 0045 1110 0000 0061 7240 z dopiskiem "na cele Misyjne"

Intencje

wyslij